Ogrody wertykalne, czyli zielone ściany, są coraz bardziej popularnym rozwiązaniem pojawiającym się we wnętrzach, także w Polsce. Dlaczego są tak popularne? Na to i wiele innych pytań odpowiada Wojciech Wardecki, bloger (w-ogrodzie.com).


Natalia Dur (Łazienkaplus): Ogrody wertykalne cieszą się ogromną popularnością na całym świecie. Coraz częściej można je zobaczyć także w Polsce, choć głównie na ścianach budynków. Niestety ze względu na warunki klimatyczne pielęgnacja zieleni bywa problematyczna. Dużo łatwiej uprawia się żywe ściany w pomieszczeniu. Czy podzielasz to zdanie?

Wojciech Wardecki (w-ogrodzie.com): Choć ogrody wertykalne (zewnętrzne) zdobywają coraz większą popularność, nie są jeszcze tak mocno rozpowszechnione i stosowane jakbyśmy sobie tego życzyli. Z ich użyciem na terenie naszego kraju zostało zrealizowanych zaledwie kilka stosunkowo niedużych inwestycji. W pierwszej kolejności przychodzi mi na myśl Rynek w Katowicach i Fundacja na Rzecz Nauki Polskiej w Warszawie. Zieloną ścianę zewnętrzną stworzyło także Centrum Handlowe Arkadia.

Niestety nadal wiele osób uważa, że zielone ściany będą ładne przez cały rok. Jest to w dużej mierze podyktowane zapewnieniami sporej części architektów. Nie do końca tak jest, gdyż tak naprawdę szczyt dekoracyjności zielonych ścian przypada na wiosnę i lato. Podczas jesieni i zimy większość roślin niestety traci na swoim wyglądzie. Jednak mówiąc szczerze – nawet jeżeli ogrody wertykalne będą wyglądać pięknie jedynie przez 6 miesięcy w roku, to czy nie jest to lepsze rozwiązanie, aniżeli ściana z popękanym lub odpadającym tynkiem?

ND: Wiesz dobrze, że podzielam w tej kwestii w 100% Twoje zdanie. A jak wygląda sprawa zakładania zielonych ścian w pomieszczeniach?

WW: To znacznie częściej stosowane rozwiązanie. Obecnie zielone ściany najczęściej widujemy w apartamentowcach, biurowcach lub galeriach handlowych. Chciałbym korzystając z okazji wspomnieć także o nowopowstałym obiekcie sportowym w Warszawie, gdzie na całej ścianie szerokości basenu założona jest właśnie taka ściana. Ogrody wertykalne wewnątrz budynku stanowią dekorację samą w sobie i to przez cały rok. Także osoby prywatne chętnie zakładają zielone ściany we własnych domach czy mieszkaniach. Aby jednak dobrze się prezentowały wymagają zapewnienia odpowiednich warunków.

ND: Czy spotkałeś się kiedyś z ogrodem wertykalnym w łazience lub kuchni? Czy założenie go w tego typu pomieszczeniach różni się od pozostałych, np. salonu?

WW: Ogrody wertykalne w łazience lub kuchni nie są zbyt często spotykane. Niemniej jednak nie oznacza to, że w ogóle nie ma takich przypadków. Łazienka jest o tyle trudnym miejscem, że często nie posiada okna, a co za tym idzie – brak w niej dostępu do światła dziennego. Utrzymanie takiej ściany nawet ze sztucznym światłem stanowi więc problem. Jeżeli natomiast jesteśmy w stanie zapewnić zielonej ścianie odpowiednią dawkę światła dziennego, bo łazienka posiada okno, wówczas założenie takiego rozwiązania staje się o wiele łatwiejsze.

Jeśli chodzi o kuchnię – tutaj założenie zielonej ściany jest prostsze i może stanowić piękne, żywe dopełnienie kuchennej aranżacji. Ze względu na coraz bardziej popularny trend grow your own w kuchni znajdujemy miejsce na domową uprawę ziół. Na rynku dostępne są specjalne, małe przenośne konstrukcje-skrzynie, w których możemy uprawiać zioła. Nie da się jednak uprawiać w nich przez cały rok tej samej sadzonki. Kiedy rośliny zaczną słabiej wyglądać lub zostaną zjedzone, należy wymienić je na nowe.

Odpowiadając jednak na Twoje pytanie, Natalio  – czy można zakładać zielone ściany w kuchni lub łazience? Owszem, można, a co więcej – wyglądają one pięknie. Ważne jest jednak to, by zapewnić roślinom dostęp do wody i odpowiednią ilość miejsca oraz dostęp do światła, nawet w formie dodatkowego źródła.

ND: Jak założyć ogród wertykalny w kuchni lub łazience? Czy powinno się stosować odpowiednie gatunki roślin dla tego typu wnętrz?

WW: W przypadku ogrodu wertykalnego w łazience odradzałbym stosowanie roślin, które ,,żyją”. W przypadku tego pomieszczenia proponuję sięgnąć po takie gatunki, jak chrobotek reniferowy. To nic innego jak kolorowy preparowany porost. To niesamowity gatunek z pogranicza świata glonów i grzybów. Zielona ściana z chrobotka nie wymaga pielęgnacji, nawożenia ani nawadniania.

W wypadku innych pomieszczeń powinniśmy kierować się zasadą doboru roślin do panujących w nich warunków. W miejscach cienistych, gdzie dociera mała ilość światła, stosujemy rośliny dobrze znoszące jego niedobór. Możemy sięgnąć tutaj po skrzydłokwiaty, paprocie, monstery, filodendrony, aglonemy, alokazje, i epipremnum. Możemy także pokusić się o rośliny kwitnące, takie jak anturium.

Warto podkreślić, że w ostatnim czasie bardzo modne stały się ogrody w szkle. To fantastyczna forma żywej ozdoby, która podkreśli charakter i styl każdego pomieszczenia, w tym kuchni, zwłaszcza, jeżeli szkło, w którym wykonamy mini ogród będzie przypominało dodatki i akcesoria kuchenne.

ND: Wspomniałeś wcześniej, że w łazience bez okien bardzo ciężko założyć zieloną ścianę. Czy jednak nie ma absolutnie żadnej alternatywy, która pozwoliłaby nam tego dokonać?

WW: Każda roślina (bez względu na to, jaki gatunek wybierzemy) do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje światła. Nie ma niestety takiej, która zniesie brak promieni słonecznych. Jednakże chciałbym uspokoić teraz wszystkich, tych którym tak bardzo zależy na założeniu zielonej ściany w łazience bez okien. Otóż istnieje pewne sprawdzone rozwiązanie, które może dać nam chociaż namiastkę ogrodu wertykalnego.

Na przestrzeni kilku ostatnich lat bardzo modne stały się zielone ściany, do założenia których wykorzystuje się mchy i porosty. Niewątpliwie jest to ostatni trend mody, jaki możemy zaobserwować w wystroju wnętrz.

Zaletą tego rozwiązania jest to, że taką ścianą nie trzeba się zajmować. Mchy i porosty zastosowane do stworzenia ogrodu wertykalnego są spreparowane i nie wymagają ani podlewania ani tym bardziej nawożenia. Niewątpliwie jest to ciekawe i estetyczne rozwiązanie, które przez pewien czas może cieszyć nasze oczy.

Montując taką zieloną ścianę w naszej łazience czy w kuchni róbmy to jednak w sposób przemyślany. Mam tu na myśli to, aby inwestor nie przygotowywał specjalnie miejsca pod założenie zielonej ściany. Lepszym rozwiązaniem będzie stelaż, który w każdym momencie można ściągnąć. Należy wziąć również pod uwagę to, że gusta i moda się zmieniają. Warto więc odpowiedzieć sobie szczerze na pytanie: a co będzie, jeśli za 2 lata taka zielona ściana mi się znudzi? Dzięki przemyślanej stylizacji i użyciu argumentów ,,za i przeciw” unikniemy później ewentualnych remontów.

ND: Wojtku, czy polecasz założenie własnej zielonej ściany we wnętrzach. Jakie Twoim zdaniem korzyści niesie za sobą to rozwiązanie?

WW: Wiele badań potwierdza, że obecność zieleni uspokaja, poprawia jakość pracy i wydajność. Jestem zwolennikiem otaczania się zielenią zarówno w biurze, jak i w domu. Bez względu na to, czy będzie ona miała formę ogrodów wertykalnych, roślin posadzonych w tradycyjnych doniczkach, czy może w wiszących kwietnikach Osobiście jednak rekomenduję zakładanie zielonych ścian z kilku powodów. W przypadku firmy taka zielona ściana wywołuje efekt ,,WOW”. Stanowi reprezentacyjny punkt biura i podnosi jego wartość rynkową. Tu obowiązuje hasło "Co się nie do powie to się dowygląda".

W przypadku  domów i mieszkań zielona ściana podkreśli charakter wnętrza, nada mu nowy indywidualny kształt i świetnie sprawdzi się jako dopełnienie różnego rodzaju stylizacji, w tym oczywiście tych w duchu ekologicznym.

Co więcej, istnieje jeszcze jedna ciekawa opcja na zastosowanie zieleni, szczególnie w kuchni, choć opcja ta sprawdzi się równie dobrze w innym pomieszczeniu np. salonie. Mam na myśli bio stoliki. Bio stoliki to nic innego, jak połączenie prostej formy stolika np. kawowego z głębokim dnem pełniącym funkcję donicy, w której można posadzić rośliny o niewielkich wymaganiach siedliskowych. To praktyczne, piękne i ekologiczne rozwiązanie dla osób, które chcą mieć w kuchni lub salonie swój mały ogródek.

Fot. Targi Warsaw Home 2017 

ND: Wojtku, bardzo serdecznie dziękuję Ci za wyczerpujące odpowiedzi na moje pytania.

WW: Ja również dziękuję za rozmowę.